Psychoterapia a uzależnienia · Szczecin
Psychoterapia a uzależnienia — kiedy jeszcze się wahasz
Są dwa różne stany nazywane jednym słowem „uzależnienie”: bycie połkniętym przez nałóg — i wahanie. Z pierwszym pracują ośrodki leczenia odwykowego. Z drugim — z całą przestrzenią oporu, wątpliwości i niepokoju o siebie — od lat pracuję ja.
Pierwszy stan wygląda tak: ciągi trwają dniami, życie organizuje się wokół substancji, a wola wydaje się nie mieć już nic do powiedzenia. Drugi — zupełnie inaczej: człowiek pije więcej, niż chce. Potrafi przerwać — i przerywa — ale to wraca. Wciąż prowadzi swoje życie, pracuje, dba o rodzinę, a jednocześnie coraz częściej łapie się na myśli, że coś tu przestaje być niewinne.
Uczciwość wymaga powiedzieć wprost: z czynnym, ciężkim uzależnieniem nie pracuję — ono potrzebuje leczenia odwykowego: ośrodka, oddziału, certyfikowanej terapii uzależnień. Skierowanie tam nie jest porażką, tylko właściwym adresem. Natomiast z drugim stanem pracuję od wielu lat — i o tej pracy jest ta strona.
Dla kogo jest ta praca
- pijesz „normalnie”, ale wieczorny kieliszek stał się codziennym rytuałem, bez którego trudno się wyłączyć;
- otoczenie niczego nie widzi — jesteś skuteczny, zadbany, obecny; widzisz tylko Ty (to doświadczenie bywa nazywane wysokofunkcjonującym piciem);
- potrafisz zrobić miesiąc przerwy „dla sprawdzenia” — i sam fakt, że musisz sprawdzać, coś Ci mówi;
- substancja bywa inna niż alkohol — a pytanie to samo;
- ktoś bliski zaczął zwracać uwagę, a Ty łapiesz się na tym, że umniejszasz.
Jaką funkcję to pełni — pytanie, od którego wszystko się zaczyna
Psychoterapia psychoanalityczna nie zajmuje się „jednostką chorobową”. Bada całe życie — a w nim jedno kluczowe pytanie: czemu służy picie? Bo zawsze czemuś służy. Bywa znieczuleniem na smutek, do którego nie ma dostępu inaczej. Regulatorem napięcia, którego nikt nie nauczył regulować po ludzku. Jedyną dostępną formą odpoczynku, buntu, nagrody, towarzystwa. Bywa też dziedzictwem — sposobem bycia przejętym z domu razem z kolorem oczu, co prowadzi prosto do tematu dorosłych dzieci alkoholików.
Kiedy ta funkcja zostaje odsłonięta, zrozumiana i — bywa, że — opłakana, przymus zaczyna słabnąć. Nie dlatego, że ktoś zabronił, ale dlatego, że substancja przestaje być potrzebna do tego, do czego była. Wielu pacjentów opisuje to podobnie: w pewnym momencie po prostu przestaje się chcieć. Nie ślubowaniem, tylko zrozumieniem.
Nałogi behawioralne — ta sama logika, inny przedmiot
Zakupy, które przynoszą ulgę na kwadrans i wstyd na wieczór. Telefon sprawdzany odruchowo co kilka minut. Gry do trzeciej w nocy, pornografia, hazard, praca, która pochłania wszystko. Przedmiot bywa różny, mechanizm — uderzająco podobny: coś zewnętrznego reguluje to, co wewnętrzne. I dokładnie tak samo jak przy substancjach, praca polega nie na odbieraniu, lecz na zrozumieniu, co ta czynność załatwia — i co mogłoby załatwiać to zdrowiej.
Kiedy ośrodek, a kiedy psychoterapia
Prosta busola: jeśli nie jesteś w stanie przerwać mimo prób, jeśli ciągi trwają dniami, jeśli odstawienie wywołuje objawy fizyczne — najpierw leczenie odwykowe. Psychoterapia analityczna bywa wtedy znakomitym drugim krokiem, po ustabilizowaniu: wielu pacjentów trafia do niej właśnie po odwyku, by zrozumieć, co doprowadziło ich do picia — i nie wrócić. Jeśli natomiast wciąż masz wpływ, ale niepokój rośnie — nie musisz czekać, aż będzie gorzej, żeby praca miała sens. Przeciwnie: wahanie to najlepszy moment, bo jest w nim jeszcze wolność.
Indywidualnie i w grupie
Praca indywidualna odbywa się najczęściej co najmniej dwa razy w tygodniu, w gabinecie lub online. Osobom, którym picie lub inny nałóg splata się z samotnością i wstydem, wiele daje także grupa analityczna — miejsce, gdzie te tematy przestają być tajemnicą. Bliskim osób pijących poświęcona jest osobna strona o współuzależnieniu.
Trzy pytania uczciwsze niż „czy jestem alkoholikiem”
Pytanie „czy jestem alkoholikiem?” rzadko prowadzi do prawdy — za dużo w nim lęku przed etykietą, więc odpowiedź prawie zawsze brzmi „nie, przesadzam”. W gabinecie lepiej pracują trzy inne pytania. Pierwsze: co czuję na chwilę przed tym, jak sięgam? Nuda, złość, pustka, ulga, że dzień się skończył? Tam, w tej sekundzie przed, mieszka funkcja picia. Drugie: co by się działo wieczorem, gdyby alkoholu nie było? Nie „czy bym wytrzymał” — tylko co konkretnie musiałbym wtedy poczuć albo zrobić? Trzecie: przy kim piję więcej, a przy kim mniej? Picie zawsze ma swoją mapę relacji — i ta mapa mówi o życiu więcej niż niejeden kwestionariusz. Na te pytania nie trzeba odpowiadać od razu ani na głos. Wystarczy, że zaczną pracować.
Dlaczego zakazy wzmacniają przymus
Psychologia zna zjawisko nazywane efektem białego niedźwiedzia: poproszony, byś przez minutę nie myślał o białym niedźwiedziu, będziesz myślał głównie o nim. Umysł, pilnując zakazu, musi stale sprawdzać, czy go nie łamie — a więc stale wraca do zakazanego. Z piciem bywa identycznie: im więcej „nie wolno”, tym więcej alkoholu w głowie. Dlatego praca analityczna idzie inną drogą niż siłowanie się z zakazem. Zamiast walczyć z myślą o kieliszku — przygląda się jej: skąd przyszła, co obiecuje, czego naprawdę chce ten, kto ją myśli. Przymus karmi się walką; rozumienie odbiera mu paliwo.
Silna wola potrafi wygrać wieczór. Rozumienie potrafi sprawić, że nie ma z kim walczyć.
Nawrót to nie katastrofa — to informacja
W myśleniu zero-jedynkowym każdy powrót do picia unieważnia wszystko: „tyle dni na nic”. W myśleniu analitycznym nawrót jest tekstem do przeczytania: co się wydarzyło w dniach poprzedzających? Jakie uczucie nie znalazło innego ujścia? Co próbowało się nie wydarzyć — i wydarzyło mimo to? Ludzie, którzy nauczyli się czytać własne nawroty, przestają się ich panicznie bać — a paradoksalnie właśnie wtedy zdarzają się one rzadziej. Wstyd izoluje i pcha z powrotem do kieliszka; ciekawość własnego mechanizmu robi dokładnie odwrotnie.
Rodzina wobec picia — jedno zdanie, które zmienia układ
Bliscy osób pijących często pytają, co mówić. Odpowiedź, która realnie coś zmienia, nie jest ani groźbą, ani prośbą — jest informacją podaną bez awantury: widzę, martwię się, nie będę tego dłużej osłaniać. Osłanianie — dzwonienie do pracy, tłumaczenie przed rodziną, sprzątanie skutków — odbiera piciu jego naturalne konsekwencje, a to właśnie konsekwencje bywają pierwszym uczciwym lustrem. Więcej o tej stronie medalu piszę na stronie o współuzależnieniu — bo bliscy potrzebują pomocy tak samo jak pijący, tylko innej.
Wahanie nie jest słabością. Wahanie jest ostatnim miejscem, w którym decyzja jeszcze należy do Ciebie.
Pytania, które często padają
Czy prowadzi Pan terapię uzależnień?
Nie w rozumieniu certyfikowanej terapii uzależnień i leczenia odwykowego — takie leczenie prowadzą wyspecjalizowane ośrodki i tam kieruję osoby z czynnym, ciężkim uzależnieniem. Psychoterapia psychoanalityczna, w której towarzyszę pacjentom, bada problem picia lub innego nałogu jako część całego życia — i przez lata pomogła wielu osobom na etapie wahania oraz po zakończonym odwyku.
Czy muszę całkiem przestać pić, żeby zacząć?
Nie stawiam takiego warunku wstępnego. Warunkiem jest gotowość, by piciu się przyglądać — uczciwie i po kolei.
Alkohol u mnie w rodzinie był zawsze. Czy to ma znaczenie?
Często ogromne. Picie bywa dziedziczone nie genem, lecz atmosferą — i wtedy praca naturalnie łączy się z tematem dorosłych dzieci alkoholików (DDA).
Pierwszy krok
Pracę zawsze zaczynamy od konsultacji indywidualnych — zwykle dwóch–trzech spotkań (45 min / 250 zł), na których poznajemy się i wspólnie dobieramy formę dalszej pracy: indywidualną, grupową lub obie. Termin zarezerwujesz bezpośrednio na stronie albo telefonicznie.