Grupa dla mężczyzn · Szczecin
Grupa dla mężczyzn — miejsce, gdzie mężczyźni mówią
Większość mężczyzn ma kolegów do wszystkiego — do pracy, do sportu, do żartów — i nikogo do rozmowy, która naprawdę coś waży. Męska socjalizacja uczy radzić sobie samemu; rachunek za tę naukę przychodzi w środku życia i nazywa się samotnością.
Prowadzę grupę analityczną przeznaczoną wyłącznie dla mężczyzn. To nie klub dyskusyjny ani warsztat motywacyjny — to regularna, poważna praca terapeutyczna w męskim składzie, gdzie po raz pierwszy od dawna można powiedzieć rzeczy na głos i zobaczyć, że nikt nie odwraca wzroku. O tym, że złość przykrywa smutek. Że sukces nie smakuje. Że w domu jest się obecnym ciałem, a nieobecnym poza tym. Że ojciec — żywy czy nie — wciąż zagląda przez ramię.
Co się dzieje w męskiej grupie
Na początku zwykle to, co znamy: konkret, dystans, humor jako tarcza. A potem — czasem szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa — zaczyna się rozmowa, na którą nie było miejsca nigdzie indziej. W grupie analitycznej inni mężczyźni nie odpowiadają poradami. Odpowiadają sobą: własnym poruszeniem, rozpoznaniem („u mnie jest tak samo”), czasem uczciwym sprzeciwem, który od równego sobie brzmi zupełnie inaczej niż od kogokolwiek innego. Konfrontacja i wsparcie przestają się wykluczać. Rywalizacja, która zwykle ustawia męskie relacje, staje się tu tematem — a nie regułą gry.
Tematy, które wracają
- złość — jedyne uczucie, którego wyrażania nas uczono, i wszystko, co się pod nią chowa;
- ojciec: ten obecny za mocno, ten nieobecny, ten, którym nie chcę się stać;
- związki — bliskość, której się chce i przed którą się ucieka; bycie partnerem i ojcem;
- praca i wartość: kim jestem, kiedy nie jestem wynikiem;
- ciało, napięcie, bezsenność — to, co psychika mówi przez ciało;
- alkohol i inne regulatory — wieczorny kieliszek jako jedyna forma zejścia z obrotów;
- samotność wśród ludzi.
Naturalny trening interpersonalny
Grupa jest żywym laboratorium relacji: wszystko, co dzieje się między uczestnikami — sympatie, tarcia, milczenia, przymierza — staje się materiałem do zrozumienia. To trening interpersonalny w najuczciwszym wydaniu: nie na scenkach, lecz na prawdziwych relacjach, w bezpiecznych ramach. Umiejętności, które stąd wychodzą — mówienie wprost, wytrzymywanie różnicy zdań, proszenie — przenoszą się prosto do życia.
Praktycznie
Grupa spotyka się na regularnych, 90-minutowych sesjach (160 zł) w stałym składzie, przy zasadzie pełnej dyskrecji. Dołączenie poprzedzają konsultacje indywidualne — zwykle dwa–trzy spotkania, na których poznajemy się i sprawdzamy, czy to dobre miejsce na Twoją pracę. Miejsca w grupie zwalniają się okresowo; aktualną dostępność najlepiej sprawdzić w rozmowie. Więcej o samej metodzie — na stronie o psychoterapii grupowej.
Siła nie jest przeciwieństwem mówienia
Większość z nas wychowano w prostym równaniu: silny znaczy szczelny. Nie narzekaj, nie obnoś się, ogarnij temat. To równanie działa — do czasu. Bo napięcie, które nie ma ujścia w słowach, znajduje sobie inne: ciało (bezsenność, nadciśnienie, zaciśnięte plecy), używki, wybuchy o drobiazgi, zamrożenie, w którym niby wszystko gra, tylko nic nie cieszy. W grupie męskiej odbywa się coś, co można nazwać przepisaniem równania: powiedzieć trudną prawdę o sobie przy siedmiu facetach i wytrzymać ich spojrzenia — to jest wysiłek, obok którego siłownia blednie. Nikt, kto to zrobił, nie nazwie tego słabością.
Wytrzymać czyjeś spojrzenie, mówiąc o sobie prawdę — to też jest trening siły.
Jak męska grupa zmienia się w czasie
Grupy mężczyzn mają swoją charakterystyczną dramaturgię. Faza pierwsza: konkret i raport. Rozmawia się o faktach — praca, sprawy, wyniki — bo tak umiemy. Faza druga zaczyna się, gdy ktoś pierwszy raz powie coś naprawdę osobistego; grupa na moment wstrzymuje oddech, sprawdzając, czy to bezpieczne. Jest. I wtedy rusza lawina — okazuje się, że każdy trzymał swoje pod tym samym ciśnieniem. Faza trzecia bywa najciekawsza: rywalizacja, która dotąd ustawiała się po cichu (kto ma trudniej, kto lepiej sobie radzi), zostaje nazwana na głos — i z reguły gry staje się tematem rozmowy. Wtedy dopiero robi się miejsce na coś, czego wielu mężczyzn nie doświadczyło od czasów młodości: nierywalizacyjną męską bliskość. Kolegów się ma; tu bywa się znanym.
Dla kogo ta grupa nie jest
Uczciwość wymaga też tego akapitu. Grupa nie zastąpi pomocy doraźnej — jeśli jesteś w ostrym kryzysie, który wymaga szybkiej, indywidualnej opieki, zaczynamy od konsultacji i pracy indywidualnej, a grupa może przyjść później. Nie jest to też miejsce na szybkie techniki: kto szuka pięciu kroków do ogarnięcia życia w miesiąc, ten się zawiedzie — ta praca daje więcej, ale wolniej. I wreszcie: grupa wymaga regularności. Męski kalendarz umie zjeść wszystko, co nie jest obowiązkiem — dlatego cotygodniowa sesja musi stać się w nim pozycją nienegocjowalną, jak najważniejsze spotkanie tygodnia. Bo nim właśnie jest.
Kolegów do rozmowy o wszystkim ma wielu. Miejsce do rozmowy o sobie — niewielu.
Pytania, które często padają
Nie umiem mówić o uczuciach. Czy to mnie dyskwalifikuje?
Przeciwnie — to częsty bilet wstępu. Grupa jest właśnie miejscem, gdzie tego się uczy, we własnym tempie i bez przymusu.
Czy to grupa wsparcia dla mężczyzn?
Daje wsparcie — realne, męskie, bez taryfy ulgowej — a oprócz niego pracę nad rozumieniem siebie, której typowa grupa wsparcia nie obiecuje.
A jeśli spotkam kogoś znajomego?
Skład grupy dobierany jest także pod tym kątem, a zasada dyskrecji obowiązuje wszystkich bezwzględnie. To temat, który omawiamy na konsultacjach.
Pierwszy krok
Pracę zawsze zaczynamy od konsultacji indywidualnych — zwykle dwóch–trzech spotkań (45 min / 250 zł), na których poznajemy się i wspólnie dobieramy formę dalszej pracy: indywidualną, grupową lub obie. Termin zarezerwujesz bezpośrednio na stronie albo telefonicznie.